Skip to main content

Recenzja: Hilton Honors – Hampton by Hilton Wrocław Airport, Wrocław

Po premierze DoubleTree by Hilton Wrocław w kwestii rozwoju sieci w mieście nastała posucha. Aż do czasu ogłoszenia budowy hotelu marki Hampton by Hilton przy wrocławskim lotnisku. Ucieszyło to niezaprzeczalnie mieszkańców stolicy Dolnego Śląska przebierających nóżkami, aby wypełnić warunki szybkiej ścieżki zdobycia wysokiego statusu w programie lojalnościowym Hilton Honors.

Przed przyjazdem

Kiedy podczas organizowania wyjazdu do Wrocławia objawiła nam się dobra cena na nocleg w tym hotelu, w pasującym nam terminie, pomyśleliśmy – czemu nie? Dokonaliśmy rezerwacji i czekaliśmy cierpliwie na dzień wylotu.

Po przyjeździe

We Wrocławiu lądujemy po południu, w pierwszych w tym roku promieniach niemal wiosennego słońca. Droga do hotelu z budynku terminalu nie jest zbyt długa. Może nie tak krótka jak w przypadku hotelu Renaissance Warsaw Airport Hotel czy Courtyard by Marriott Warsaw Airport i głównego lotniska Warszawy.

Mimo wszystko, po krótkim spacerze w promieniach słońca docieramy do nowego budynku, którego bryła w trakcie zbliżania, fragmentami, przypominała nam „instagramowe” konstrukcje budowane z kontenerów transportowych.

Po przekroczeniu drzwi hotelu trafiamy niemal centralnie przed kontuar recepcyjny. Grupa pracowników pochłonięta rozmową po chwili zajmuje się rejestracją naszego pobytu. Cała procedura jest dość sprawna, ale zdecydowanie bezduszna i niemal mechaniczna. Obsługa nie przygotowała typowych, gotowych, wypełnionych systemowo formularzy pobytowych, więc zostajemy postawieni w sytuacji, w której musimy wypełniać je ręcznie sami. Chętnie w tym miejscu posłuchamy specjalistów o kolejnych wdrożeniach SI i innych hotelowych hitach nowoczesności modnych w nadchodzącym sezonie.

Rozmowa odbywa się niemal idealnie według schematu dowodzik-karta-klucz, z drobną przerwą na możliwość wybrania jednej z przekąsek albo napoi z hotelowego sklepiku, w ramach benefitu dla “hiltonowskiego Diamonda”.

Po kilku minutach z kartą – kluczem w dłoni ruszamy w kierunku wind, na trzecie piętro.

Pokój – pokój standardowy z łóżkiem typu king 302 (king room 302)

Pokoje, również te według nowego standardu Hampton by Hilton w Europie, opisywaliśmy już wielokrotnie. Ten we wrocławskim hotelu nie odbiega znacznie od podobnych obiektów. Tak działa standaryzacja. Cechą wyróżniającą nasz pokój był fakt, że znajdował się on na rogu budynku, z widokiem na terminal lotniska oraz otaczający go od frontu, częściowo niezagospodarowany teren.

Układ budynku powodował, że pokój był też nieco większy niż przyzwyczaiły nas do tego inne, podobne hotele. Jedną z różnic z tego wynikającą jest rozdzielenie tradycyjnej funkcji jednego mebla, który stanowi zwyczajowo zarówno imitację miejsca do pracy, czyli biurka i podstawkę na telewizor. We Wrocławiu są to dwa osobne meble.

Podobnie jak w większości nowych Hamptonów, również w tym wrocławskim nie znajdziemy pojawiających się w zapowiedziach, na renderach i w pojedynczych, pierwszych obiektach nowego typu urządzeń SMEG.

Hampton by Hilton Wrocław Airport – według naszej wiedzy – jest za to chyba pierwszym hotelem marki w Polsce, który oferuje swoim gościom pokoje, a konkretnie łazienki z wannami. Jak dowiedzieliśmy się w czasie rozmowy z pracownikami, hotel posiada również pokoje z prysznicami, więc w zależności od potrzeb i zajętości obiektu, potencjalnie, goście mają możliwość wyboru odpowiadającej im bardziej opcji higienicznej.

Naszym osobistym rozczarowaniem we Wrocławiu pozostaje również skąpstwo hotelu w tak drobnej, a zarazem zabawnej i ciekawej inicjatywie, jak umieszczanie kartki pocztowej w jednej z ramek w pokoju. Miał to być znak rozpoznawczy i wyróżnik nowego modelu obiektów marki Hampton. I do pewnego czasu był. Już w Hamptonie Łódź zderzyliśmy się z rzeczywistością, w której z tego zabawnego „easter egga” zrezygnowano, oszczędzając przy tym – według naszych szacunków 0,001 złotego per gość. Podobnie jest we Wrocławiu, a o fakcie, że to zamierzone działanie przekonaliśmy się dopytując w tej sprawie Recepcjonistkę z którą załatwialiśmy formalności wyjazdowe. Smuteczek.

Rekreacja, wypoczynek

Na piątym piętrze, dokładnie nad naszym pokojem, choć oczywiście w pomieszczeniu o dużo większej powierzchni znajduje się dostępna dla gości całą dobę strefa sportowa. Do dyspozycji mamy tam nowoczesne wyposażenie przydatne zarówno przy ćwiczeniach siłowych jak i aerobowych czy gimnastyki. Dodatkową pomocą jest wbudowany w lustra ekran, na którym wyświetlić można spersonalizowany trening. To pierwsze tego rodzaju rozwiązanie, z którym spotkaliśmy się w hotelu marki Hampton.

Warto dodać, że podobnie jak w przypadku pokoju 302, tak i z sali ćwiczeń rozpościera się widok na terminal wrocławskiego lotniska.

Śniadanie

Śniadanie w formie bufetu serwowane jest od godziny szóstej w hotelowym lobby. Biorąc pod uwagę, że jest to godzina, o której startują z pobliskiego lotniska pierwsze loty – nie jest to sytuacja idealna.

W czasie naszego pobytu w porze rozpoczęcia śniadania wokół bufetów krzątały się jeszcze Panie z obsługi, upewniając się, że wszystkie elementy serwisu przygotowane są na przybycie gości. W tym miejscu należy zaznaczyć, że właśnie z tymi osobami udało nam się – zupełnie przez przypadek – odbyć najmilsze interakcje w hotelu. Panie, mimo bardzo wczesnej pory, były uśmiechnięte, energiczne, gotowe do pomocy i proaktywne. Zanim jeszcze zdążyliśmy zorientować się jakie są szczegóły obsługi kranu z wodą, jedna z nich podeszła do nas i wyjaśniła w jaki sposób uzyskać oczekiwany przez nas efekt. Podobnie było, gdy szukaliśmy na stolikach słodzików do porannej herbaty – pomoc pojawiła się w oka mgnieniu, a nasza potrzeba została zaadresowana natychmiast.

Po raz pierwszy byliśmy też świadkami sytuacji, kiedy te same osoby, korzystając ze słynnych, hamptonowskich gofrownic, przygotowywały porcje słodkiego smakołyku z wyprzedzeniem, zanim goście po nie sięgnęli. Warto w tym miejscu również wspomnieć o nowości w polskich Hamptonach, którą zauważyliśmy we wrocławskim hotelu – gofrach jagodowych.

Cały bufet był raczej średniej wielkości, ale stosunkowo dobrze wyposażony. Nie było to może największe śniadanie w Hamptonach jakie widzieliśmy, ale zdecydowanie najbardziej różnorodne spośród tych przylotniskowych.

Naszą uwagę przyciągnął podawany na ciepło bigos, oraz spory wybór słodkich wypieków, a także dodatków do gofrów. Cieszyliśmy się również jak dzieci, ze Hampton Wrocław Airport, poza goframi i spotykanymi często pankejkami, miał też w swojej ofercie tradycyjne naleśniki.

Wszystkie produkty, których spróbowaliśmy podczas śniadania były świeże i smaczne.

Obsługa

Zdecydowanym highlightem w kwestii obsługi była ekipa odpowiedzialna za śniadanie. Wykrzesać z siebie tyle pozytywnej energii o tak wczesnej porze to nie lada sztuka.

Reszta naszych interakcji – szczególnie z obsługą recepcyjną – była po prostu nijaka. Załatwienie formalności bez zbędnej ekscytacji bądź zaangażowania w sprawy gości. Dotyczy to również sytuacji, w której indagowaliśmy obsługę w sprawie pocztówek, które powinny znajdować się w jednej z ramek na ścianie w pokoju. Szkoda.

Podsumowanie

Hampton by Hilton Wroclaw Airport to typowy polski Hampton nowego stylu. Jego atutami są bliskość do wrocławskiego lotniska, oraz ponadprzeciętna oferta śniadaniowa w połączeniu z zdecydowanie wyjątkową ekipą ten posiłek serwującą.

Dane kontaktowe

Hampton by Hilton Wrocław Airport
Graniczna 192, 54-530 Wrocław

Galeria

One thought to “Recenzja: Hilton Honors – Hampton by Hilton Wrocław Airport, Wrocław”

  1. Brudna wanna to obciach, szczególnie w tak nowym obiekcie. Rozumiem, że nie wszystko może wyglądać jak nowe w miejscu, który ma tę parę lat na karku, ale w nowym? No ludzie kochani. Umówmy się, czystość pokoju to coś, czego oczekujemy po każdym hotelu. Jak tak jest po paru miesiącach, to co będzie po roku albo dwóch?

    Wydaje mi się, że z jagodowymi goframi zetknąłem się w Hamptonie w gdańskiej Oliwie w czerwcu zeszłego roku, ale pamięć może być lekko zawodna.

    Oszczędzania na pocztówkach nie rozumiem, tym bardziej, że coś takiego kosztuje tyle co nic, a już w ogóle jak było anonsowane jako niemalże „signature feature”. W ogóle to taki mało doceniany motyw, a da się go fajnie zrealizować. Osobiście do dziś bardzo miło wspominam MGallery w Pradze, gdzie w cenie pokoju dostawało się pocztówki i po ich napisaniu można było je wrzucić do skrzynki w lobby, żeby pracownicy je wysłali.
    Super pomysł na kilku poziomach:
    – klient dostaje coś ekstra, co jest mało popularne
    – promujemy hotel
    – realnie to kosztuje tyle co znaczki pocztowe pod warunkiem, że komuś z gości będzie chciało się napisać te kartki
    – można z przymrużeniem oka powiedzieć, że gość może się polansować przed znajomymi, w jakim ładnym hotelu się zatrzymał, ale nie tak „in your face”. 😉

    Efekt jest taki, że hotel za parę złotych przy pokoju za kilkaset ma promocję, a goście fajne wspomnienia i nie muszą „bujać się” z kupowaniem kartek i łażeniem na pocztę w poszukiwaniu znaczków/skrzynki wrzutowej na listy. Jak to nie jest win-win, to co nim jest?

    Tradycyjnie ukłony dla autorów bloga, fajnie by było, jakbyście nawet te nieco krótsze wpisy o dobrych (lub niestety częściej złych) praktykach hotelowych wrzucali również tu, żeby wisiały i kłuły w oczy jak ktoś będzie szukał informacji na dany temat w Google. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

×

Polub nas na Facebooku!