Skip to main content

Recenzja: Hilton Honors – Conrad Hamburg, Hamburg

Najczęściej do podróży w konkretne miejsce zachęcają nas tamtejsza kultura, historia, ciekawe obiekty albo jakieś wydarzenie. Czasami zdarza się też, że udajemy się w miejsce ze względu na interesujący nas hotel. Tak też trafiliśmy do Hamburga, gdzie we wrześniu tego roku oficjalnie otworzył się pierwszy w Niemczech hotel pod lubianą przez nas marką Conrad.

Przed przyjazdem

Lojaliści Hiltona zapewne kojarzą system automatycznych upgrd, otrzymywanych na trzy dni przed rozpoczęciem pobytu w hotelu. Warto zaznaczyć, że program ten nie jest obowiązkowy dla hoteli Hiltona i, przynajmniej w naszym przypadku, częściej nie działa niż działa. Miło nam donieść, że Conrad Hamburg uczestniczy w tym programie i za pierwszym razem upgrd jest całkiem hojny. Z zarezerwowanego pokoju Queen Deluxe przeskakujemy o trzy oczka wyżej do Queen Studio. Liczymy, że to nie jest ostatnie słowo Conrada, ale póki co jest to jedyny pozytywny ruch. Następnego dnia bowiem otrzymujemy dość lakoniczny, w dodatku po niemiecku, mail z działu relacji z gośćmi, że z powodów nieprzewidzianych prac budowlanych otwarcie basenu zapowiadane na połowę listopada, zostanie przesunięte na grudzień. Przedstawiciel hotelu daje nam możliwość bezpłatnej anulacji naszego pobytu z powodu nieotwartego jeszcze basenu lub przeniesienie jej na inny, dogodny termin. Jednocześnie informuje nas, że strefa SPA jest otwarta zgodnie z planem i już w listopadzie przyjmuje gości. 

Szkoda, bo liczyliśmy, że ekipa budowlana dowiezie projekt basenu w terminie, przez dość długi czas termin otwarcia w połowie listopada był komunikowany na stronie hotelu, a tu nagle, w ostatniej chwili taka niespodzianka. Odpisujemy, że wyjazdu nie możemy przełożyć i zapominamy o temacie.

Dzień przed przyjazdem widzimy w aplikacji Hiltona kolejny upgrd – tym razem do pokoju King Deluxe Studio, a już w drodze z lotniska w Hamburgu do hotelu otrzymujemy maila, że zgodnie z naszą prośbą zawartą w życzeniach specjalnych zostanie przydzielony nam pokój typu King Duplex Studio. Jesteśmy mile zaskoczeni szczodrością w zakresie upgrd oraz zwracaniem uwagi na konkretne prośby pozostawione podczas rezerwacji w przeznaczonym do tego miejscu.

Po przyjeździe

Do hotelu dojeżdżamy wygodnie transportem publicznym z lotniska w Hamburgu w pół godziny. Conrad Hamburg mieści się w doskonałej lokalizacji, blisko głównego dworca kolejowego (Hamburg Hauptbahnhof) oraz popularnej ulicy handlowej Mönckebergstraße. 

Warto podkreślić, że nie jest to nowy obiekt. Zajmuje on część zabytkowej i prestiżowej kamienicy – Levantehaus, gdzie wcześniej przez wiele lat działał Park Hyatt Hamburg. 

Do hotelu wejść można zarówno od strony ulicy handlowej, jak i spokojniejszej – Bugenhagenstraße, gdzie również znajduje się podjazd dla aut i miejsca parkingowe.

Z której strony nie trafimy do Conrada, znajdziemy się w małym lobby, w którym nie ma recepcji. Jest to rozwiązanie, z którym spotykamy się od czasu do czasu, na przykład w kilku polskich Hamptonach (w Warszawie, Łodzi czy Gdańsku), a ostatnio w Hampton Xi’an Bell Tower North Street i Waldorf Astoria Chengdu. Tak zwane powitalne lobby to strefa pierwszego kontaktu, gdzie Concierge pomaga w rezerwacjach i logistyce, a Bellboy odbiera walizki.

Z tego miejsca wjeżdżamy na drugie piętro do właściwej recepcji. Przechodząc z windy do głównego miejsca hotelu mijamy wiszącą na ścianie replikę Levantehaus w formie zegara z kukułką, który nie dość, że działa, to jeszcze wydaje z siebie charakterystyczne dźwięki.

Conrad Hamburg – lobby – zegar

W samej recepji wita nas uśmiechem Pani Yulia i mimo wczesnej pory (jesteśmy ponad dwie godziny przed oficjalną godziną rozpoczęcia zameldowania) od razu sprawdza naszą rezerwację. W trakcie weryfikacji danych wywiązuje się niezobowiązująca rozmowa, a na nasz najwyższy (jeszcze) status w sieci Hilton Recepcjonistka reaguje bardzo entuzjastycznie. Szybko wyjaśnia, że pokój, który nam przydzielono – zgodnie z naszą prośbą studio duplex –  jest już w zasadzie posprzątany i oczekuje na inspekcję, która powinna potrwać około dwudziestu minut. Pada propozycja oczekiwania na pokój lub przechowania naszego bagażu, jeśli chcielibyśmy udać się poza hotel. Ze względu na krótki przewidywany czas, kiedy będzie gotowy nasz docelowy pokój, decydujemy się czekać w lobby i dopiero później udać „na miasto”. W trakcie oczekiwania jesteśmy poczęstowani drinkiem powitalnym – do wyboru jest espresso martini oraz whiskey sour. Jeśli dobrze sobie przypominamy, jest to pierwszy Conrad w naszej historii, w którym przybywającym gościom oferowane są drinki alkoholowe w takiej sytuacji.

Czas oczekiwania na pokój nieco się przedłuża, za co Recepcjonistka proaktywnie przeprasza i jednocześnie ponawia ofertę przechowania bagażu. Jesteśmy nieco w szoku, bo przecież słynna doba hotelowa jeszcze się nawet nie rozpoczęła. Jak bardzo zniszczyli nas, głównie polscy, hotelarze, pełną wyrzutu uwagą “ale check-in u nas dopiero od piętnastej!”.

Nie minęło pięć minut od ostatniej interakcji z przesympatyczną Panią Yulią i już ponownie podchodzi ona do nas dzierżąć w ręce karty-klucze wraz z przydatnymi informacjami o usługach hotelu. Na koniec Recepcjonistka proponuje, że pokaże nam salonik zanim odprowadzi nas do windy. 

Jadąc na ostatnie – ósme – piętro hotelu uśmiechamy się pod nosem. Przypomina nam się pierwsza interakcja z niezastąpionym Panem Mateuszem z hotelu Verte w Warszawie. 

Gdy mijamy siódme piętro zauważamy piękny witraż na suficie, który później możemy obserwować przez świetlik z poziomu lobby hotelu. 

Pokój – dwupoziomowe studio z łóżkiem typu king 820 (king duplex studio 820)

W trakcie rezerwowania pobytu w Conrad Hamburg postanowiliśmy troszkę potestować gościnność niemieckich Hotelarzy. W ramach życzeń specjalnych poprosiliśmy standardowo o herbatę earl grey zamiast czarnej, co naturalnie zostało spełnione, a także o upgrd do pokoju dwupoziomowego. Dlaczego do takiego? Czy lubimy chodzić po schodach? Być może. Naszym zamysłem było sprawdzenie czegoś niezbyt oczywistego, a jak często nocujecie w hotelu, gdzie są piętrowe pokoje? My miło wspominamy nasze pobyty chociażby w Radisson Blu Sopot, Park Inn Poznań, Radisson Blu Praga, Cukrownia Żnin czy też w nieistniejącym już Radisson Blu Airport Istanbul, w którym bywaliśmy kilkukrotnie, ale nie zdążyliśmy go opisać na stronie.

Pokój, o który poprosiliśmy poza tym, że był dwupoziomowy miał też jedną ciekawą funkcjonalność – aneks kuchenny. Jak się okazało na miejscu – w pełni wyposażony w płytę z piekarnikiem, zmywarkę, lodówkę z zamrażarką, ekspres od kawy i czajnik, a nawet blender i toster. O podstawowej zastawie kuchennej, garnkach i potrzebnych utensyliach nawet nie będziemy wspominać. Idealne miejsce, aby spędzić dłuższy pobyt, jeśli lubi się gotować na wyjeździe i nie być uzależnionym od oferty hotelowej lub pobliskich restauracji. 

Obok aneksu kuchennego mamy również toaletę, a komplet pomieszczeń na dolnym poziomie uzupełnia przestronny salon, z kanapą, fotelami, stolikami oraz stołem do konsumpcji. 

Są też oczywiście spiralne schody, prowadzące do sypialni, głównej łazienki oraz garderoby. W tej ostatniej odnajdujemy też drzwi do korytarza technicznego, którędy zapewne, gdybyśmy sobie tego zażyczyli, dostarczono by nasz bagaż wprost na piętro pokoju. 

Sypialnia jest przestronna, króluje w niej duże łóżko typu king, a i tak pozostaje dużo wolnej przestrzeni. Na szafkach przy łóżku czekają butelki wody i szklanki. W trakcie remontu hotelu i adaptacji pod standardy Conrad’a nie zapomniano o doposażeniu gniazd elektrycznych w sloty do ładowania USB-C. Jest tu też analogowy budzik, co wywołuje u nas uśmiech na twarzy. Klimatyzacja działa cicho i sprawnie. Wśród licznych włączników na ścianie odnajdujemy też te, które sterują roletami i zasłonami. Bardzo praktyczne rozwiązanie. 

Łazienka składa się z trzech wydzielonych funkcjonalnie stref. Jest oczywiście umywalka z lustrem i kompletem kosmetyków Byredo. Na lewo przechodzimy do “pokoju kąpielowego” – jak sobie go nazwaliśmy na własne potrzeby. Mamy tu wydzielone, ogrodzone częściowo szybą pomieszczenie z długą wanną i szerokim, otwartym prysznicem. Jedyna mała uwaga do tego miejsca tyczy się kosmetyków – zamiast płynu pod prysznic znajdujemy tam balsam do ciała.

Za zamkniętymi drzwiami kryje się druga już w pokoju toaleta. 

Ostatnim pomieszczeniem na górnym poziomie pokoju jest wspomniana wcześniej już garderoba, w której mamy dwa bagażniki na walizki, zestaw wieszaków, deskę do prasowania wraz z żelazkiem, parasol oraz zestaw akcesoriów – pudełko oraz torba na buty służące do zamawiania bezpłatnej usługi czyszczenia obuwia, suszarkę do włosów i zestaw do zamawiania usługi pralniczej.

Wieczorem szukając w telewizorze opcji Chromecast odnajdujemy menu poduszek, ale tym razem nie będziemy już niepokoić Housekeepingu. Zostawiamy sobie tę przyjemność na kolejny raz. Poszukiwany Chromecast również jest, chociaż chwilę nam zajęło jego znalezienie. Jest również możliwość przeglądania stron www w telewizorze oraz oglądania treści w Netflixie. Pamiętajcie, aby się wylogować przed wymeldowaniem, jeśli korzystacie z własnych kont w pokojach hotelowych.

Executive Lounge

Salonik klubowy mieści się na poziomie 2 i czynny jest od godziny 6.30 rano aż do 11.00 wieczorem. 

Wprawdzie nie jest tu serwowane śniadanie, ale w ciągu dnia, od 15 do 17 dostępna jest oferta “afternoon tea”, gdzie czekają na nas kanapeczki i słodkie wypieki, a od 18 do 20 serwowane są dania ciepłe, sałatki oraz wąska oferta napojów alkoholowych.
W pozostałych godzinach otwarcia saloniku dostępne są napoje ciepłe, zimne oraz przekąski słodkie, słone i owoce. 

Oferta lounge’a jest raczej skromna i jeśli jakieś wypieki się skończyły podczas serwisu popołudniowego to już nie były uzupełniane. Nie narzekamy na smak, większość produktów, które próbowaliśmy były dobrej jakości, ale zdecydowanie nie jest to miejsce, które zapadnie nam na długo w pamięci. 

Warto nadmienić, że w saloniku nie ma toalety.

Rekreacja, wypoczynek

Jak już zostaliśmy poinformowani dwa dni przed przyjazdem, prace budowlane na basenie nie zostały zakończone, przez co nie był on dostępny dla gości hotelu. Gdy korzystaliśmy z bardzo dobrze wyposażonej siłowni postanowiliśmy zajrzeć w stronę basenu, szczególnie, że drzwi do tej części nie były zamknięte. Naszym oczom ukazało się niemal w całości przygotowane pomieszczenie, łącznie z meblami wypoczynkowymi. Widać, że od uruchomienia tej usługi dzielą nas pojedyncze dni, może maksymalnie tygodnie. Strefa basenowa wygląda przyjemnie i relaksacyjnie.

Śniadanie

Śniadanie serwowane jest od godziny 6.30 do 10.30 w dni robocze, a w weekendy aż do 11.30 w restauracji GRETA OTO.
Sam wystrój restauracji jest bardziej dopasowany do jej wieczorowego charakteru i serwowanych tu dań kuchni latynoamerykańskiej, niż do bufetu śniadaniowego, ale nam bardzo przyjemnie rozpoczynał się dzień w tej scenerii. 

Oferta dań ciepłych i zimnych dostępnych w bufecie, patrząc przez pryzmat tej klasy obiektów w Europie nie wywołuje szczególnego efektu “wow”. Warto mimo wszystko podkreślić atrakcyjną prezentację oraz wysoką jakość większości produktów. 

Nieco słabiej wypadają dania à la carte. Wprawdzie opisy w menu stawiają wysoko poprzeczkę, jednak prezentacja na talerzu sprawia wrażenie mniej efektownych niż sugerowałaby karta – przykładem niech będą gofry blogera.

Ciekawym elementem jest nawiązanie tej części oferty śniadaniowej do dziedzictwa miasta, w którym znajduje się hotel. Tutejsza kanapka hamburska, czyli po prostu hamburger, przypomina bardziej swojego pierwszego protoplastę, niż to, z czym nazwa ta jest kojarzona obecnie. To interesujący element oferty śniadaniowej Conrad Hamburg.

Dla porównania, nasze niedawne doświadczenie w hotelu Verte w Warszawie plasuje tamtejsze śniadanie jako europejski wzorzec śniadań idealnych. Na tym tle pierwszy posiłek dnia w Conrad Hamburg pozostawia lekki niedosyt.

Obsługa

Praktycznie w większości hoteli pod marką Conrad, w których mieliśmy okazję się zatrzymać obsługa gości stoi na bardzo wysokim poziomie. 

Nie inaczej jest w Conrad Hamburg. Poczynając od wspomnianej już Pani Recepcjonistkiu Yulii, która spotykając nas w lobby, udających się na spacer, radzi zaopatrzyć się w parasol u Concierge’a na dole, przez obsługę kelnerską w saloniku klubowym i restauracji Greta Oto, na ekipie Concierge’y kończąc – wszyscy proaktywnie wchodzą w interakcje z gośćmi, nie będąc przy tym natarczywymi. Widać, że gen gościnności mają dobrze wykształcony. 

W dniu wyjazdu otrzymujemy bez żadnych problemów możliwość pozostania w pokoju do godziny szesnastej. Ostatnio tak dobrze w tym zakresie było w trakcie naszego tournee po Chinach.

Gdy ostatecznie przychodzi moment zwrotu klucza do pokoju, Recepcjonistka pyta przede wszystkim jak minął nam pobyt, czy wszystko było w porządku. Dopiero po wysłuchaniu naszych superlatywów przystępuje do formalności wymeldowania i przyjęcia płatności za pobyt. I tak to powinno wyglądać drodzy hotelarze. 

Podsumowanie

Conrad Hamburg dołącza do wąskiej kolekcji hoteli, o których możemy powiedzieć, że czujemy się w nich jak w domu. W dużej mierze jest to zasługa Obsługi, której udało się stworzyć miejsce gościnne i bezpretensjonalne, co w tej klasie hoteli bywa rzadkością. Wygodna przestrzeń do przebywania tylko poprawia i tak wysokie notowania tego obiektu.

Osobom, które nie mają wygórowanych oczekiwań kulinarnych (liczymy na poprawę w tym zakresie), a chcą zaznać hotelarstwa przez duże „H” w sercu hanzeatyckiego Hamburga, z czystym sumieniem polecamy Conrada. 

Sam Hamburg ma też sporo do zaoferowania – to w końcu druga co do wielkości metropolia w Niemczech i zarazem największe miasto w Unii Europejskiej, które nie pełni funkcji stolicy.

Dane kontaktowe

Conrad Hamburg
Bugenhagenstrasse 8
20095 Hamburg

Galeria

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

×

Polub nas na Facebooku!