Skip to main content

Recenzja: Radisson Rewards – Radisson Blu Resort & Conference Center, Ostróda Mazury, Ostróda

Nasz pierwszy pobyt w Radisson Blu Resort & Conference Center, Ostróda Mazury, a w zasadzie nasza relacja z niego odbiła się szerokim echem nie tylko wśród naszych stałych Czytelników. Różne głosy i komentarze w sprawie naszych obserwacji docierały do nas przez długi czas z najbardziej odległych i najmniej prawdopodobnych zakątków internetu. Były to opinie mieszane, często bardzo skrajne.

Przełomowym momentem w naszym postrzeganiu tego hotelu był wpis jednej z naszych stałych Czytelniczek, blisko związanej z hotelową marką, która stwierdziła, że sytuacja na miejscu od naszego pobytu uległa znacznej poprawie, a kierownictwo zaadresowało większość przywołanych przez nas niedociągnięć, ewidentnych niedoróbek czy zaniedbań.

Taka rekomendacja zrodziła w naszych głowach nadzieję na to, że być może rzeczywiście obiekt został otwarty zbyt wcześnie, ale po pewnym czasie „wpadł wreszcie na właściwe tory” i sprawy faktycznie mają się w nim lepiej. Zaczęliśmy się więc nieco baczniej przyglądać ofertom publikowanym przez hotel.

Przed przyjazdem

Śledząc zmienne ceny noclegów w Ostródzie na stronie Radisson Rewards, udało nam się w końcu namierzyć kilka nocy, których cena nam odpowiadała. Po weryfikacji z ubiegłorocznymi danymi, okazało się, że przez ten czas cena spadła o nie mniej niż trzydzieści procent.

Jakiś czas po dokonaniu naszych rezerwacji, na jednym z portali – pośredników pojawiła się oferta noclegu w Radisson Blu Resort & Conference Center, Ostróda Mazury wzbogacona w stosunku do naszej rezerwacji o dodatkową opcję obiadokolacji. Cena takiego noclegu z dodatkami, przy pobycie conajmniej dwudniowym była o ponad dwadzieścia procent tańsza niż przed rokiem, oraz na tyle atrakcyjna, że postanowiliśmy spróbować skorzystać z niej, kontaktując się bezpośrednio z hotelem. Niestety, jak to u polskich hotelarzy bywa – rezerwacje bezpośrednie to zło. Jako członkom programu lojalnościowego Radisson Rewards zaproponowano nam, po długich wyliczeniach, cenę niemal dwukrotnie wyższą niż ta, z której mogliśmy skorzystać wybierając opcję bookowania przez pośrednika. Sytuację tę, jakże częstą w polskich hotelach pozostawimy bez komentarza.

Po przyjeździe

Do hotelu docieramy na niecałe trzydzieści minut przed oficjalną godziną rozpoczęcia doby hotelowej. Pierwszą zmianą, którą dostrzegamy jest działający szlaban przed wjazdem na parking.
Kolejne zaskoczenie – w miejscu, które wybraliśmy przypadkowo (miejsca wzdłuż płotu, po prawej stronie od wjazdu na teren obiektu) pojawiły się oznaczenia „Radisson Rewards – Exclusive VIP Members”. Większość z tych miejsc pozostawała zablokowana mini – pachołkami.

Zdziwiła nas też bardzo mała liczba zajętych na parkingu miejsc. Nie dokonywaliśmy żadnych dokładnych obliczeń, ale na tak zwane oko, dostępnych pozostawało ponad trzy czwarte miejsc.

Nasze przypuszczenia o bardzo małej liczbie gości w hotelu potwierdzała też niemal całkowita pustka w lobby. Przez cały, bardzo długi i niekomfortowy proces rejestracji naszego pobytu, przewinęło się w tym miejscu dosłownie kilka osób.

Już od pierwszych chwil bezimienny Recepcjonista tworzy atmosferę, która rzutuje na całą naszą dalszą interakcję. Po podaniu dokumentów, oczekuje od nas płatności za cały pobyt. Upewniamy się, czy aby na pewno nie chodzi jedynie o preautoryzację odpowiedniej kwoty na karcie. Nie, konieczna jest płatność całej kwoty. Tu niestety musimy się odwołać do ulubionej frazy recepcjonistów, którą wygłaszamy jednak jedynie bezgłosnie w swoich myślach – zjechaliśmy już kawałek świata, ale tylko w Ostródzie, przy rezerwacji flex, należy uiścić całą kwotę za rezerwację z góry.

Nie dyskutujemy jednak i płacimy. Pan Recepcjonista nie może doliczyć się reszty w kasie, oznajmia więc, że resztę kwoty, której nie może wydać dopisze w odpowiednim miejscu w systemie i będziemy się mogli po nią zgłosić przy wymeldowaniu. Wspominamy o tym drobiazgu, gdyż będziemy zmuszeni wrócić do niego później.

Mimo bardzo długiego czasu trwania procedury rejestracyjnej, Recepcjonista cedzi jedynie pojedyncze słowa w naszym kierunku, skupiając się głównie na pracy z komputerem.

W pewnym momencie naszej obecności przy kontuarze recepcyjnym, pojawiają się na nim karty-klucze. Jako, że Recepcjonista nie odzywa się do nas słowem, spokojnie czekamy, aż zakończy swoją sesję z klawiaturą. Ku naszemu zdziwieniu, po kilkudziesięciu sekundach otrzymujemy znienacka komunikat – „To już wszystko”. Być może dla Pana Recepcjonisty był to rzeczywiście koniec procedury, mimo to, nasze oczekiwania nie zostały w pełni zaspokojone.

Co mamy na myśli? Nie dowiedzieliśmy się niczego na temat parkingu, mimo, że zareagowalismy na przesłaną nam z wyprzedzeniem ofertę hotelu dokupienia usług dodatkowych – oferta parkingowa była w niej dostępna w promocyjnej cenie (cena standardowa: pięćdziesiąt złotych za dobę, cena przy rezerwacji przez internet: czterdzieści złotych). Skorzystaliśmy również z oferty dokupienia opcji obiadokolacji (cena standardowa: sto dwadzieścia złotych, cena przy rezerwacji przez internet: dziewięćdziesiąt dziewięć złotych). Problemem był również fakt, że ofertę usług dodatkowych otrzymaliśmy jedynie na jeden dzień, a z parkingu chcieliśmy korzystać przez cały nasz pobyt. Z kolei obiadokolacją zainteresowani byliśmy drugiego dnia.

Recepcjonista chcąc się nas chyba pozbyć, zalecił nam doinformowanie się w kwestii obiadokolacji kolejnego dnia. Sprawy rozwiązania kwestii parkingu nie rozumiemy do dziś – najprawdopodobniej zapłaciliśmy za promocyjne miejsce dla auta tylko za jedną noc, choć zwracaliśmy na tę sprawę uwagę również podczas wymeldowania.

Ostatecznie, zabieramy karty – klucze i udajemy się na drugie piętro, aby odpocząć po realnie męczącym „przywitaniu” w recepcji.

Pokój – apartament junior

Mimo braku widoczności tego faktu w aplikacji Radisson Rewards, udało nam się „wycisnąć” z Recepcjonisty informację na temat typu przydzielonego nam pokoju. Zgodnie z ostatnimi, niejasnymi i niedopowiedzianymi „standardami” Radissona, dostąpił nas zaszczyt upgrd z pokoju podstawowego do junior suite.

Numer pokoju dziwnie przypominał nam ubiegłoroczny pobyt i jak się okazało – pamięć nas nie zawiodła. Pokój 215 znajdował się dokładnie vis-a-vis „naszego” zeszłorocznego lokum – apartamentu junior o numerze 214. Udało się nam nawet uwiecznić drzwi apartamentu 215 rok wcześniej – w ich okolicach przez cały czas naszego poprzedniego pobytu mogliśmy podziwiać porozstawiane materiały budowlane.

Tegoroczny pokój jest bliźniaczo podobny do tego z zeszłego roku, choć nie do końca. Układ pokoju był lustrzanym obliczem tego z naprzeciwka. Siłą rzeczy okna tym razem wychodziły na wewnętrzne struktury obiektu, w tym śmietniki. Nie ma tu jednak żadnej krytyki z naszej strony – zdajemy sobie sprawę z faktu, że w tak dużym kompleksie jedynie mały wycinek dostępnych dla gości pomieszczeń ma widok na jezioro i miasto na jego drugim brzegu.

Pewnym pocieszeniem może być mały balkon z krzesłami i stolikiem, z którego częściowo widać jezioro, okoliczne zabudowania i część terenu przy plaży.

Ważną różnicą jest też brak szyby pomiędzy pokojem a łazienką – jeden element mniej do sprzątania.

Cały pokój w czasie naszego pobytu wydawał nam się dość ciemny – brak tu wystarczającej ilości światła naturalnego i ewentualnej jego kompensacji poprzez oświetlenie w pokoju.

Problemem cały czas pozostaje czystość – w naszym apartamencie brudne były firany, wyraźnie klejąca była podłoga przy jednym ze stolików nocnych, a zagłówek łóżka został najprawdopodobniej oblany jakąś cieczą, która pozostawiła trwały ślad. Biorąc jednak pod uwagę, że przez cały czas naszego pobytu, za czystość „naszego sektora” nieruchomości, liczącego co najmniej dwadzieścia sześć pokoi, odpowiadała tylko jedna osoba – sytuacja przez nas zastana nie powinna budzić zdziwienia.

Gdybyśmy uważnie nie przeczytali opisu pokoju na stronie hotelu, albo „czyjejś” dokładnej recenzji, nie zorientowalibyśmy się, że w naszym pokoju brak jest ekspresu do kawy. Nie będziemy nawet wspominać o braku przygotowania naszego apartamentu zgodnie z naszymi standardowymi, prostymi prośbami – nie było ani dodatkowych poduszek, ani dodatkowej herbaty określonego rodzaju.

Zupełnie osobną sprawę stanowi łazienka. Sposób jej wykończenia, niewytłumaczalne punkty końcowe prowadzenia kafli na ścianach, ewidentnie nielogiczna lokalizacja wanny, zmarnowana przestrzeń między wanną a blatem oraz wiele innych niedociągnięć i ewidentnych błędów to nic w kontekście umieszczonego tuż przy umywalce aparatu telefonicznego.

Jesteśmy w stanie zrozumieć wiele, w tym dążenie obiektu za wszelką cenę do wypełnienia norm kategoryzacyjnych dla hotelu pięciogwiazdkowego, niemniej sprawa tego telefonu jak w soczewce skupia patologie polskiego hotelarstwa – ani to użyteczne, ani funkcjonalne, ani bezpieczne, ale będzie on stał na tym blacie, bo jest nam to potrzebne do spełnienia swoich ambicji.
Kwestie przydatności i wygody użytkowania tego elementu dla gości są w tej sytuacji najwyżej trzeciorzędne. W końcu to goście są dla hotelarza, a nie hotelarz i hotel dla gości. Warto to zapamiętać.

W ramach wstawki powitalnej, tym razem otrzymaliśmy ręcznie wypisany liścik, małą butelkę prosecco oraz trzy makaroniki.

Jako mały bonus – wszystkie plany ewakuacyjne w hotelu, które widzieliśmy, nie odzwierciedlały rzeczywistej orientacji nieruchomości, przez co przedstawiały po prostu w błędny sposób trasy ewakuacji. Kto dopuścił obiekt z takimi ewidentnymi wadami do użytku?

Warto jednak wspomnieć o usłudze, która w Radisson Blu Resort & Conference Center, Ostróda Mazury działała zaskakująco dobrze. Co prawda jest to wymyślanie koła na nowo – Radisson jako sieć miała już podobne narzędzie w postaci aplikacji na smartfony wiele lat temu. Tym razem jednak serwis – dostępny poprzez kod QR widoczny na standach w recepcji, ale również jako kody w systemie informacyjnym TV, pozwala sprawdzić menu w restauracji, godziny otwarcia aqua parku, zgłosić problem w pokoju czy zamówić brakujące elementy wyposażenia pokoju. W obu przypadkach, kiedy korzystaliśmy z tego rozwiązania, zamówione przez nas przedmioty zostały dostarczone przez uprzejmych Pracowników Housekeepingu szybciej, niż zdążyliśmy wykonać kopie ekranów całej procedury. Udało nam się również uzyskać brakujący ekspres do kawy, którego brakowało w standardowym zestawie dodatków, ale jak wspominaliśmy wcześniej – Pracownicy obsługujący zamówienia z aplikacji są uprzejmi i pomocni, więc sprawę udało się załatwić szybko i bez najmniejszego problemu. Kawa z ekspresu, którą rozkoszowaliśmy się na balkonie z widokiem na jezioro, smakowała wyśmienicie,

Wspomnimy jeszcze o słusznej, ale bardzo źle wdrożonej inicjatywie – rezygnacji ze sprzątania. Można to zrobić jeszcze przed przyjazdem, wybierając stosowną opcję spośród proponowanych przez hotel dodatków. Obiekt wielkodusznie takie działanie wycenia na zero złotych, więc okazja jest warta rozważenia.

Istnieje też możliwość podjęcia stosownej decyzji już podczas pobytu – wystarczy wywiesić na klamce drzwi woreczek, aby dać znać obsłudze, że sprzątanie danego dnia nie jest nam potrzebne. I tu znów Radisson Blu Resort & Conference Center, Ostróda Mazury zachowuje się w stosunku do gości zupełnie fair (not!) i nagradza ich wysiłki, dzieląc koszty usługi sprzątania po połowie – goście w przypadku apartamentu junior otrzymują zwrot środków w formie aż czterech cukierków – krówek. Wycieranie sobie gęby frazesami o ekologii i dobru planety są tanie, jak widać na załączonym obrazku.

Aqua Blu – park wodny (obecnie Aqua)

W tym miejscu od naszego poprzedniego pobytu nie zmieniło się wiele – ciągle w godzinie oficjalnego otwarcia nie ma tu osoby, która mogłaby wpuścić gromadzących się na miejscu gości.

W czasie naszego bieżącego pobytu duża część atrakcji (zjeżdżalnie) według napotkanych „potykaczy” uruchamiana była jedynie na żądanie gości. Seanse w części saunowej dostępne były dopiero od godzin popołudniowych (szesnasta). Zapewne, zgodnie z tabliczką, inaczej sprawy się mają w weekend.

Cały czas nie udało się uzgodnić, czy strefa leżaków z widokiem na jezioro nazywa się z angielska „quiet zone” czy „zone of silence”. Tym razem jednak udało nam się to miejsce odwiedzić.

Musieliśmy jednak wybierać między pięknym widokiem a przykrym zapachem stęchlizny, w którym to pojedynku, po krótkiej chwili zachwytu panoramą Ostródy, zdecydowaliśmy się jednak dać odpocząć naszym drogom oddechowym.

Lava e sal SPA (obecnie Lava SPA)

W czasie naszego pobytu, goście hotelowi w dni powszednie (z wyłączeniem piątku) mieli możliwość bezpłatnego skorzystania ze strefy Watsu mieszczącej się wewnątrz SPA.

Cóż to takiego? Z tego, co udało nam się zorientować, główną atrakcją tego miejsca jest ciepły basen z widokiem na sztuczny kominek (podobny do tego, który znajduje się wewnątrz pieca w lobby). W miejscu tym znajduje się również kilka leżaków, oddzielonych od siebie przepierzeniami, kilka foteli, stolików, oraz sauna, która podczas naszych odwiedzin pozostawała wyłączona.

Obiadokolacja

Zapobiegawczo, po bardzo dziwnym procesie meldowania, kolejnego dnia, kiedy mieliśmy ochotę przetestować obiadokolację, udaliśmy się z wyprzedzeniem do recepcji, aby upewnić się, że nie „odbijemy się od drzwi” restauracji Grus. Okazało się, że być może zarezerwowaliśmy sobie zbyt mało czasu na rozwiązanie ewentualnych problemów, aby zdążyć na rozpoczęcie serwisu.

W recepcji spędziliśmy niemal kwadrans, zanim znaleziono naszą wcześniejszą rezerwację ze zniżką z oferty przedprzyjazdowej, wyjaśniono nam, że otwarty poprzedniego dnia rachunek i związana z nim pre-autoryzacja (osobna w stosunku do konieczności uiszczenia opłaty za nocleg tu i teraz) nie jest już aktualna, oraz kilka innych szczegółów.
Tu drobna uwaga dla członków programu Radisson Rewards. Wasze ewentualne zniżki na usługi restauracyjne nie mają szans z tymi dostępnymi dla randomów z ofertami przedprzyjazdowymi. Tyle w Radisson Blu Resort & Conference Center, Ostróda Mazury znaczy lojalność w stosunku do sieci.

Koniec końców udało nam się ponownie otworzyć rachunek i ponownie zarezerwować możliwość skorzystania z obiadokolacji w preferencyjnej stawce, ale nie było to doświadczenie ani przyjemne, ani łatwe, ani dla dwóch dyżurujących Recepcjonistek, ani dla nas.

Pierwszym co, przykuło naszą uwagę podczas popołudniowego posiłku, serwowanego w formie bufetu, było „przystrojenie” piwnego wózka, który zaskoczył nas również podczas śniadań. Tym razem rozłożono na nim również inne trunki wyskokowe. Przez cały nasz pobyt w restauracji tego popołudnia, nikt go nie obsługiwał, nie proponowano też gościom skorzystania z tej nieco tajemniczej oferty napojów bez ceny.

Sam bufet był po raz kolejny rozczarowujący. Zarówno ilość dostępnych dań, jak i ich jakość pozostawiały wiele do życzenia. Część pozycji była identyczna z tymi serwowanymi podczas śniadania.

Na pozytywną opinię zasługuje chyba jedynie dostępność w ramach jednej opłaty soków, oraz podobnie jak podczas śniadania – wydzielona strefa bufetowa dla dzieci, gdzie znaleźć można typowe dania, uznawane za popularne wśród tej grupy odbiorców – jak nuggetsy z kurczaka, czy naleśniki z czekoladą.

Podczas tegorocznego pobytu, w czasie wieczornego bufetu, nie było już również przygrywającego „do kotleta” na żywo zespołu.

Mimo tego, że udało nam się skorzystać z promocyjnej oferty cenowej na obiadokolację, zdecydowanie oceniamy ten element pobytu jako jeden z najsłabszych i nie wart swojej ceny.

Śniadanie

Pamiętając poprzednią wizytę, udawaliśmy się na pierwszy posiłek dnia, serwowany od godziny siódmej, w restauracji Grus na poziomie lobby, z przysłowiową duszą na ramieniu.

Podobnie jak podczas obiadokolacji, która chronologicznie miała miejsce po śniadaniu, zaskoczył nas na samym początku wózek z piwem oklejony krzykliwie jednym z piwnych brandów, ale z zupełnie innego powodu niż podczas wieczornego serwisu.

W porównaniu z rokiem poprzednim nie zmieniło się tu wiele, choć część zabawek i stref dla dzieci zostały relokowane w inne miejsca restauracji. Ale to mały szczegół.

Pierwszą, najłatwiej dostrzegalną zmianą było stworzenie bufetu dla dzieci. Było tu zaledwie kilka pozycji, czasami powtarzających się z bufetem „dla dorosłych”, ale samo ustawienie dań na niższych stolikach, w otoczeniu sztućców i innych przyborów dedykowanych dla dzieci powodował, że młodsi goście chętnie zaglądali w to miejsce, co sugeruje, że stworzenie tej strefy było dobrym pomysłem.

Kolejnym pozytywnym akcentem, który zauważyliśmy z daleka było umieszczenie sztućców do nabierania potraw na osobnych, podstawkach, co umożliwia korzystanie z nich w sposób higieniczny. Problem zaniedbań w tej kwestii dotyczy niestety znacznej większości odwiedzonych przez nas polskich hoteli.

Przejdźmy jednak do rzeczy najważniejszej, czyli jedzenia. Już na pierwszy rzut oka bufet wydał nam się bogatszy, a już na pewno bardziej uporządkowany.

W każdej popularnej kategorii dań śniadaniowych goście mieli możliwość znaleźć coś dla siebie. Dodatkowo, zdecydowana większość potraw, których dane nam było spróbować była co najmniej poprawna w smaku i teksturze.

Pewnym zaskoczeniem było pojawienie się ciepłych dań regionalnych. Co prawda farszynki z sosem grzybowym z prawdziwych grzybów leśnych zawitały w bufecie jedynie pierwszego poranka naszego pobytu, za to było to danie, które wyjątkowo przypadło nam do gustu i polecić je możemy każdemu, komu odpowiadają leśne smaki.

Początkowo pochwalić mieliśmy również obsługę hot station, która pierwszego dnia dostępna była dla gości przez cały czas naszej wizyty w restauracji śniadaniowej, dostarczając gościom nie tylko smacznych, ale również atrakcyjnych wizualnie, przygotowywanych na indywidualne zamówienie dań z jajek. Niestety, na kolejnych śniadaniach nie było już tak różowo w kwestii dostępności osoby za ladą bufetu, choć smak jajek sadzonych i sposób ich przygotowania pozostawał na bardzo wysokim poziomie.

Oczywiście, moglibyśmy ponarzekać na kilka niedociągnięć, ale biorąc pod uwagę ich ilość w całym hotelu, a także postęp jaki dokonał się w sprawie śniadań od naszego poprzedniego pobytu, nie będziemy zaciemniać opisu tego ewidentnego glow-upu porannego serwisu.

Śniadanie w Radisson Blu Resort & Conference Center, Ostróda Mazury na przestrzeni roku uległo niekwestionowanej poprawie. Pewnym rozczarowaniem dla internetowych gwiazdek i dej-blogerów pozostanie zapewne fakt, że z otrzymanych przez nas informacji wynika, że nie serwuje się tu jajek po benedyktyńsku.

Rekreacja i wypoczynek

W poprzedniej relacji z pobytu w Radisson Blu Resort & Conference Center, Ostróda Mazury opisywaliśmy już salę ćwiczeń. Niewiele się w niej zmieniło, więc zainteresowanych ofertą hotelu w tym zakresie odsyłamy do przywoływanego artykułu.

W czasie tegorocznego pobytu udało nam się odwiedzić kilka z nich.

Game Room

Pomieszczenie na poziomie minus jeden, za szklanymi drzwiami dzielącymi przestrzeń podziemnego lobby na dwie cześci. Podczas naszej wizyty nie zastaliśmy na miejscu nikogo, ale też, dla samego grania nie wymaga ono żadnej dodatkowej pomocy. Kilka z dostępnych propozycji to cymbergaj, bilard, rzuty do kosza, czy piłkarzyki. Z naszych obserwacji wynika, że wszystkie gry, z możliwym wyłączeniem iWall Arcade są płatne. W pomieszczeniu jest bardzo jaśnie i krzykliwie, co jest zgodne z jego przeznaczeniem. Znaleźć tu można również parę kanap i wysokie stoliki barowe z hokerami, które aż proszą się o dostęp do przynajmniej napojów i przekąsek. Niestety, aby uraczyć się czymkolwiek, według pomysłu twórców tego miejsca, należałoby się udać zapewne do lobby baru, znajdującego się piętro wyżej i spory kawałek dalej lub skontaktować z obsługą Aqua Parku, która sprawowała pieczę nad strefą rekreacji.

Kręgle

Na tym samym poziomie co Game Room, na lewo od wind, znajduje się hotelowa kręgielnia. Dla graczy dostępne są cztery dość ciasno ustawione tory, oraz odpowiednie obuwie. Znajdziemy tu również sporą ilość miejsca do siedzenia na wygodnie wyglądających kanapach, oraz telewizor. W czasie naszej wizyty nie udało nam się jednak zastać kogokolwiek z obsługi.

Oferta promocyjnego skorzystania z kręgielni była jednym z elementów dosprzedaży przedprzyjazdowej.

Squash

O squashu nie możemy powiedzieć wiele poza tym, że oferta wynajęcia kortu pojawiła się wśród opcji dostępnych wśród innych propozycji zawartych w mailu przedprzyjazdowym.

Klub Black Swan

Ponieważ miejsce to otwarte jest jedynie przez jeden wieczór w tygodniu, nie udało nam się go nawet zobaczyć od środka.

Inne udogodnienia

Lobby Bar

Znajdujący się po lewej stronie od wejścia głównego Lobby Bar przez cały czas naszego pobytu świecił pustkami. Taki stan rzeczy w ogóle nas nie dziwi – informacje na temat oferty tego miejsca są chyba tajne – w każdym razie do czasu dotarcia na miejsce. Dziwnym zbiegiem okoliczności, na stronie Radisson Rewards, przez którą rezerwowaliśmy pobyt, bez problemu można było znaleźć obszerne menu SPA w formie rozbudowanego pliku PDF. Niestety, próba zapoznania się z ofertą baru czy restauracji nie była już taka łatwa, jeśli w ogóle możliwa. Nam nie udało się jej znaleźć. Sytuacja zmienił się diametralnie po dotarciu do hotelu. W hotelowej aplikacji menu wszystkich chyba hotelowych przybytków dostępne były bez problemu w formie cyfrowej.

Inną przyczyną braku gości w barze mógł stanowić notoryczny braku obsługi na miejscu. Przyszło nam spędzić sporo czasu przy barowym kontuarze, aż wreszcie pojawił się ktoś zainteresowany naszą obecnością.

Restauracja Stoke

Podobnie jak w przypadku baru, również restauracja a’la carte Stoke skrzętnie ukrywa swoją ofertę przed gośćmi, zanim ci pojawią się na miejscu. Z tego też powodu, zadbaliśmy zawczasu o zabezpieczenie innych opcji wyżywienia. Wspominamy jednak o istnieniu tego miejsca, gdyż widzieliśmy je na własne oczy i możemy zapewnić, że nie jest ono jedynie zapisem na stronie internetowej obiektu.

Obsługa

Trudno nam opisać nasze doświadczenia z obsługą w Radisson Blu Resort & Conference Center, Ostróda Mazury. Z jednej strony uprzejmość, chęć pomocy i zwykła grzeczność pracowników działu Housekeepingu i osób obsługujących strefę gastronomiczną w restauracji Grus stały na wysokim poziomie. Z drugiej strony, obojętność, niemoc bądź niechęć, czasami przeradzająca się wręcz w apatyczność pracowników recepcji były dla nas jak głęboki wdech soli trzeźwiących. Zupełnie inną kwestią pozostają ewidentne braki w kadrze – wiele miejsc pozostawało bez jakiejkolwiek obsługi bądź nadzoru ze strony pracowników obiektu.

Przed wyjazdem

Ważnym elementem pobytu w pięciogwiazdkowym hotelu, jakim chciałby być Radisson Blu Resort & Conference Center, Ostróda Mazury jest obsługa procesu wyjazdowego. W naszym przypadku nie pozostawił on najlepszych wspomnień. Oprócz wszystkich innych niedociągnięć, musieliśmy się upominać o rozliczenie „reszty” z opłaty za pobyt, do uiszczenia której zmuszeni byliśmy już w trakcie zameldowania. Ostatecznie, jedna z osób zza kontuaru, wydała nam nasze pieniądze, ale mamy wrażenie, graniczące z pewnością, że wynikało to tylko i wyłącznie ze stosunkowo niskiej wartości zwrotu, a nie z rzetelnego działania opartego na informacji z systemu rezerwacyjnego.

Po wyjeździe

Jakby kłopotów z obsługą było nam mało, od czasu wyjazdu z hotelu nie możemy się doprosić o poprawne rozliczenie go w systemie Radisson Rewards. Część winy leży oczywiście po stronie samego programu lojalnościowego, jednak gro problemów to ewidentny brak wiedzy i umiejętności pracowników recepcji, co odczuwaliśmy przez cały nasz pobyt, więc problemy powyjazdowe nie powinny nas w sumie dziwić.

Podsumowanie

Jednym z najczęstszych pytań, które docierały do nas po „ujawnieniu” powrotu do Radisson Blu Resort & Conference Center, Ostróda Mazury, było to o nasze ewentualne skłonności masochistyczne. Coś musi być ewidentnie na rzeczy, że z uporem godnym lepszej sprawy wracamy do hoteli, które w naszej ocenie zasługują bardziej na wzmożoną krytykę, niż ewentualny powrót. Tym razem daliśmy się nieco zwieść zapewnieniom Czytelniczki.

Z drugiej jednak strony, mieliśmy okazję odwiedzić Lake Hill Mazury, kiedy działał jeszcze pod brandem Radisson Blu. Hotel ewidentnie nie udźwignął stawianych przed nim wymagań, oraz ciężaru obietnic składanych w szumnych hasłach, reklamach czy ofertach.

Mimo nacisku na pięciogwiazdkową kategoryzację, w naszej opinii hotel ani w oczekiwanym przez gości wyposażeniu, jego jakości, ani sposobie obsługi nie zasługuje no ocenę choćby bliską takiemu oznaczeniu.

Co prawda nastąpiły tu pewne zmiany w stosunku do naszego zeszłorocznego pobytu, ale jest ich zbyt mało, abyśmy mogli komukolwiek polecić wizytę w tym miejscu, bądź abyśmy sami mieli powrót do obiektu planować.

Dane kontaktowe

Radisson Blu Resort & Conference Center, Ostróda Mazury (od kwietnia 2024: Lake Hill Mazury Resort & SPA)
ul. Turystyczna 15, 14-100 Ostróda

Galeria

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

×

Polub nas na Facebooku!